Dodaj link do tego mBloga do serwisu Startowy.comDodaj kanał RSS do serwisu Startowy.comRSS
mblog.pl
bachora epitafium
obróbka skrawaniem.
2011-11-30 |http://bachor.blox.pl/resource/bachek.JPG> 00:08:20
autor: feweks | skomentuj (3)

tutaj w tym miejscu powstała piękna notka. najlepsza z najlepszych, najszczersza ze szczerych. Niestety nie będzie dane wam jej zobaczyć. Nie dam wam tej satysfakcji przyjeciele moi . Zbyt dużo kłamstwa wkoło się czai, żeby dla takich potraktowanych deletem wyznan miejsce się znalazło. Wiecie? Ostatnio śni mi się notorycznie metro, zawsze chce przejechać całą trasę ale zawsze albo się psuje na stacji dość mocno podobnej do rzymskiego termini, albo motornyczy tak kurewsko przyśpiesza że wagoniki wypadają z torów. to tyle moich zastępczych wypocin za to co nienarodzone

 

czas na pozdrowienia dla których to czytacie:

Pozdrawiam Igę, Kalego, Wasila, Smarzyka, Kasię , Agatę, Macziego i Laskę co się zawsze o pozdrowienia upomina no i jeszcze raz Igę.

dziecko bez nóżek i rączek jest jak fasolkowy strączek.
2011-08-24 |http://bachor.blox.pl/resource/bachek.JPG> 20:15:47
autor: feweks | skomentuj (5)

Dużo wakacji upłyneło od ostatniego naszego raza. Dużo od tego czasu usłyszałem i czas stawić temu czoła. Dużo w tym czasie wymyśliłem i czas chociaż trochę dać temu upust. I dużo od tego czasu zaobserwowałem i czas się na to nakurwić.

Rzecz się ma następująco - konsekwencje. Szał okrutny mnie trafia gdy widzę jak ludzkość jest na nie ślepa w każdym nawet najbardziej prozaicznym aspekcie żywota. Nie chce sypać zdaniami o tym, że z wielką mocą łączy się wielka odpowiedzialność jak wujek powiedział kiedyś spidermanowi ale chce powiedziec o tym, że ze wszystkim co się zdarza łączy się odpowiedzialność.

Nie chodzi mi tutaj o moralizowanie nie chce opowiadać o tym, że jak Czyzyj pojedzie na gapę to nie moze kwestionować ze mandat mu sie nie nalezał. Bardziej chce się skupić na tym jak swoimi czynami kształtujemy kontekst, a następnie nie potrafimy przełknąć konsekwencji.

Jako przykład podam rzecz która mnie ostatnimi czasy nieziemsko wręcz zdumiewa. Wszelakie akcje internetowe żebrzące o pomoc. Choroby, nowotwory, deportacje dzieci, zaginięcia mnóstwo próbuje się przedrzeć do naszych serc poprzez radia telewizje kwesty uliczne czy internet. Nie przecze, że łapie to za gardło ludzi pełnych empatii i buduje obraz zdeterminowanej akcji w wyższej sprawie. Naprawde piękny kontekst Niestety nie wszyscy muszą być bogaci w ową empatie, niektórzy mogą mieć totalnie na to wyjebane, a inni lubować się w doszukiwaniu różnorodnych teorii spiskowych nawet w największej katasfrofie(subiektywnie). I co nie wolno im? Dlaczego ludzie którzy żebrzą za pomocą mediów o pomoc są zbudowani i dumni z ludzi którzy chcą pomagać, a nie potrafią przełknąć gorzkiej pigułki gdy ktoś ma ich w dupie? Dlaczego w w procesie planowania dławimy się pięknem sprawy wyższej, a nie potrafimy zobaczyć ludzi którzy mają to w dupie albo są temu zupełnie przeciwnii. Dlaczego codziennie niektórzy potrafią po 1000 razy powtórzyć, że świat jest podły, człowiek czlowiekowi wilkiem i inne powszechnie budzące trwogę i zadume frazesy ale nie potrafi przewidzieć, że w rzeczywistości w życiu codziennym na takiego wilka natrafi? Dlaczego żebrak pod kościołem potrafii poradzić sobie z obojętnością, a człowiek który prosi o pomoc za pomocą mediów dostaje piany gdy słyszy odmowę?

Czy wolność nie pozwala mieć ludziom w dupie losu drugiego człowieka? Przecież wszyscy z zachwytem wypowiadają się o prawie do wolności słowa czy wyboru ale często na siłę próbują zamykać usta tym którzy się im często przy pomocy brutalnych agrumentów sprzeciwiają. Przecież każdy może opowiadać o celach wyższych o dobrocii czy godności, ale każdy kto wypowiada "słowo" musi liczyć się z tym, że nie od wszystkich dostanie lajka, przecież trzeba się liczyć z tym, że ktoś powie że ma w dupie że właśnie umierasz.Nie zrozumcie mnie,źle nie chce oceniać czy lepszy jest ten który wspiera czy ten który trolluje, każdy pewnie ma swoje lepsze bądź gorsze powody do tego, żeby mówić co mówi. A uniżanie wartości jednego bądź drugiego jest zwykłym brakiem szacunku dla tej wolności którą tak bardzo się szczycimy. Ani prawo, ani żadna wolność nie czyni nas lepszymi. a kontekst będzie taki jaki samy sobie zgotujemy nawzajem.

Nie wiem czy ująłem wszystko co zamierzałem nie wiem czy się nie zaplątałem i czy nie powtarzałem się bo pisałem dość intensywnymi interwałami ale troche jestem z siebie dumny.

 

Na koniec pozdrawiam tych którzy jeszcze nie śpią
Igaa <33 Kalemucz Wasil Smarzyk Laska Maczi Agata Robal i Ci wszyscy którzy czasem zaglądają

ruined it once again.
2011-06-13 |http://bachor.blox.pl/resource/bachek.JPG> 23:54:21
autor: feweks | skomentuj (8)

prawdopodobnie nie najgoretszy dzień lata powoli dobiega końca. podobno na północ od warszawy można oglądać ostatnimi czasy delikatną łunę zorzy polarnej. właściwie to nie wem, jebie mnie to. bóg(albo komputer/książki/telewizja i dorastanie) dał mi wadę wzroku własnie dlatego abym nie potrafił się wypowiadać na temat delikatności poświaty wieczornego firmamentu.

ale nie o tym miałem zamiar pisać, choć trochę napomknąłem o temacie. A mianowicie użyłem słów "jebie mnie to". Zgadza się czy znacie mnie długo czy troche krócej, czy poznaliscie mnie z tej czy innej okazji, czy należycie do tego czy innego grona moich znajomych czy nawet wielu z was należy do grona moich przyjaciół, to jednak wszyscy prawdopodobnie wiecie(bo wam tą wiedzie przekazałem), że w mniejszym bądz większym stopniu "jebie mnie to".

i własciwie tutaj dochodzimy do momentu w, którym po raz 3 kasuje pół strony które własnie napisałem i zmieniam temat. Chyba jeszcze albo nie dorosłem do zwierzeń albo nie spotkałem miejsca/nie znalazłem sytuacji w której mógłbym sie zwierzyć.

 No więc nowy temat to nieśmiałość. Ale taka szeroko pojęta. No to zacznijmy od skrzętnie uknutej przezemnie definicji nieśmiałości. Także moim zdaniem nieśmiałośc jest prewencyjną formą ochrony przed czynnościami w konsekwencji których możemy poczuć się nieswojo. Tak więc czy nie uważacie, że to jest jedno z najbardziej trywialnych, wręcz archetypicznych cech człowieka? To właśnie tak rozumiana nieśmiałość po dużej części rządzi światem!Wszyscy boimi się różnych sytuacji, szczególnie tych nowych tych o których nie mamy żadnej empirycznej wiedzy! Boimy się bo nie mamy pojęcia jak się zachowamy, jak zareaguje otoczenie. Czasem boimy się że po pierwszej próbie wszystko chuj jasny strzeli! I tutaj własnie widze dwie doktryny które można albo nawet trzeba wymiennie stosować. Pierwsza mówiąca o tym, że do odważnych świat należy, ta która każe nam być ambitym zawsze pierwszym, zawsze pragnącym stać na piedestale. Oraz ta druga ta o której się nie mówi głośno, ta która twierdzi, że to przypadek nas napędza i dopiero wrzuceni do kotła ciepłej wody stwierdzamy że potrafimy pływać. Dlaczego uważam, że należy stosować obydwie drogi w zależności od potrzeb na zmianę? To proste pierwsza droga jest męcząca i prowadzi nasze ambicje chorobliwie wysoko. Natomiast ta druga czasem jest stresująca ale nie wymaga od nas wielkiej odpowiadzialności, właściwie jest dużo bardziej optymistyczna bo stosując ją możemy się tylko mile zaskoczyć.

Nie wiem moi kochani czy choć w malutkim stopniu podzielacie moje zdanie. Jeśli tak to się ciesze że to nie są fanaberie lekko wstawionego bachorka, jeśli nie to trudno co mi tam. Nie mniej jednak mam nadzieje że jakoś tam się do mojej notki odniesiecie. Są wakacje więc postaram się częsciej pisać. Obiecuje

Pozdrawiam

Kali Wasil Smarz Agata Piter Smarz Kasia Iga Laska Maczuga Maks AgataC Natalia Rafau no i te zabawne koleżanki anonimowe i całą reszte. a i niech będzie i Niesłuchowski teeeż.

jajka wódka blogowanie
2011-04-22 |http://bachor.blox.pl/resource/bachek.JPG> 19:57:18
autor: feweks | skomentuj (10)

... zjedz suchara na śniadanie.

 

jak każdy wpis pragnę zacząć od tego co za oknem bądź w kalendarzu(no akurat na tym w moim pokoju jest matura 2010). Tak więc moi drodzy, mniej drodzy, tani i kochani zrobiło się zajebiście ciepło i przyjemnie. Nie chce was tutaj zamęczać slodkim pierdzeniem o kwiatkach na bełdanie, o zieleni na kabatach/skarpach i innych miejscach które doskonale znacie. Chce raczej zwrócic uwagę na to, że przed nami jakiś taki długi weekend który trzeba wykorzystać. Wiem, że pierwsza część tego niczego będzie poświęcona na jakieś malowanie jajek, oglądanie ziomka umierającego po raz prawie 2000 na krzyzu etc. więc z tego okresu raczej się nic nie wyciśnie. Chce raczej zwrócić uwagę na okres majówki podczas której no będe musiał coś niecoś zahostować w swoim domu. Myśle, że jakieś burzliwe przygotowywanie się do sesji bądź wspominanie starych czasów będzie w sam raz. W końcu jakoś to święto pracy/flagi/konstytucji3maja trzeba uczcić.

 

Dobra ale skoro skończyłem już z kącikiem meteorogolicznym to czas przejśc do jakiegoś zrzędzenia, narzekania i bóg niejeden wie czego jeszcze.

A mianowicie pierdolenie. Zwykłe prawdziwie oralne/werbalne/nachalne pierdolenie o niczym. Ile razy można mówić, że nie ma się ochoty słuchać o krzyzach smolenskach i innych wyklepanych, jak stara skoda po3 stłuczkach, tematach? No pytam się ile razy mozna pierdolić o tym samym? Ile razy dziennie powtarzacie sobie że nie chcecie już o tym słyszeć?

No to ja się teraz zapytam inaczej. Czy zastanawialiście się ile razy można pierdolić o tym, że nie chce się o tych samych tematach krzyczeć? Czujecie złożoność tego pierdolenia? Im bardziej jesteście w jakiejś flustracji intelektualnej zacietrzewieni tym bardziej pierdolicie. Pierdolicie pierdolicie i pierdolicie. Stając się przytym jakąś sztuczną przeciwwagą do tych pierdolących na płytszych stanach świadomości.

A teraz wyobraźcie sobie że wracacie w miesięcznych wakacji na Zanzibarze. Wracacie do domu, trelaksowani z czilowani wylansowani i opaleni i własciwie totalnie zdezorientowani tym co się dzieje. Wszyscy wkoło jak jeden mąż p i e r d o l ą. Czujecie to? Wystarczy, że nie jesteście dostatecznie zaktualizowani, niedostatecznie zacietrzewieni i co? Nie widzicie stron konfliktu, nie słyszycie argumentów, nie czujecie przeciwnych racji. Dostrzegacie jedynie pierdolenie. Pierdolenie o jakiejs nieistotnej, niekompletnej, marginalnej z waszej perspektywy sprawie.

Zobaczcie jakie to piękne. Wystarczy, że nie zobaczymi jakiejs bomby która wybucha albo nie usłyszymi jakiegos okupującego media heretyka i o ile lat świetlnych jesteśmy zdrowsi?

 

Dobra, a teraz na sam koniec sprawy techniczne. Podobnie jak poprzednim razem nie mam zamiaru umieszczac pozdrowiec dla Was bo:

Mam dosć whine'u o kolejnośc w jakiej wypisywałem wasze imiona.

Mam dość sluchania kogo to pominąłem

Mam dośc słuchania o to że za mało serduszek i buziaków wam dałem

Mam dosć słuchania o to że o pozdrawianiu anonimów pamiętam, a o jakiś śmakiś osobach zapominam

Osoby na, których szczególnie mi zalezy zeby pozdrowienia przeczytały, pewnie i tak nie przeczytają, a Ci którzy czytają skrupulatnie te wszystkie moje herezje i seksualne fantajze i tak mają wyjebane na pozdrowienia.

To jest zbyt stresujące dla mnie <3

 

Kocham was.

 

 

a taki talerz i wazon
2011-03-21 |http://bachor.blox.pl/resource/bachek.JPG> 23:45:55
autor: feweks | skomentuj (8)

po totalnie chujowej niedzieli podczas której pożegnaliśmy małysza i nasze obydwie reprezentacje z obydwu nationscupów w et. Poniedziałek rozpoczął się przezajebiście, informacją o zaliczeniu ostatniej z poprawek. Egoboosta dostałem wręcz nieziemskiego, toć ciężko uzbrojony po zęby stoczyłem i wygrałem wszystkie bitwy jakich się podjąłem i to nie w byle jakim stylu. Zaluje ze przez całe LO nie odkryłem radości po totalnie rozkurwiającym zwycięstwie w bitwie ostatecznej. Pierwszy semestr studiów zrobił ze mnie z samozwańczego prześlizgującego się na najnizszej mozliwej liczbie punktow w ostatnim terminie ze wszystkiego asasyna, prawdziwego ciężkozbrojnego pancernego huzara niszczącego wszystko w ostatnim mozliwym terminie prawie na sporo ponad normę. Oczywiście są rzeczy które zdecydowanie nigdy nie ulegną zmianie, a mianowicie totalne dyletanctwo i proba bycia wyrachowanym do samego konca czy też umiłowanie do adrenaliny ostatniej szansy Pierwszy semestr studiów wyzwolił we mnie również nieodkryte pokłady lenistwa( ta granica przesunęła się daleko poza wszelkie mozliwe). Zmiany jakie we mnie nastąpiły mogę z dumą określić mianem ewolucji, gdyż odczuwam lekki żal ze trzy lata temu idąc do Getta choć po części taki nie byłem. Jak wspomniałem u startu notki poniedziałek rozpoczął się niezwykłą dawką szczęścia miłosci i jeden(bądź wielu bądź żaden) bóg wie czego jeszcze, ale jak to bywa wraz ze wzrostem szczęscia wzrósł mój zazwyczaj totalnie wyzerowany care-o-meter przesunął swoją wskazówkę drastycznie do przodu i jak to u biednego bachorka bywa jeden mały bodziec sprowadził mnie na ziemię, a następny jeszcze mniejszy dał mi kopa w mordę. Naszła nostalgia, nadeszły wspomnienia, nadeszła refleksja i żal lekki ogromu straconego czasu na kilku płaszczyznach. Naszczęscie poduszki powietrzne wyjebanizmu, ignoranctwa i tumiwiśizmu poraz kolejny zdały egzamin i stwierdziłem, że trzeba tą wolność związaną z pozostaniem na uniwersytecie uczcić czymś z każdym

 Ostatnio naszła mnie baardzo zyciowa refleksja(i znów dotknął mnie przy tym egoboost absolutny). Że może jestem taki, śmaki czy owaki, że może jestem leniem, ignorantem czasem nawet outsiderem, może nie umiem śpiewać rysować, może jestem czasem arogancki egoistyczny i jak to kiedyś droga Kasia <3 bardzo trafnie określiła dwulicowy(właściwie to mam miliard razy więcej licowy i z każdej gęby niezmiernie zadowolony) ale jest jedna cecha z której jestem niezmiernie dumny. NIesamowite szczęscie przy poznawaniu nowych ludzi którzy są wspaniałym materiałem na przyjaciół Naprawde nie wiem co bym zrobił gdybym w gimnazjum Goethego nie poznał tych ludzi ktorych poznałem, naprawde nie wiem kim bym został dziś. Albo to co ze mnie by wyrosło gdybym trafił do dowolnej innej klasy w LO pomyślcie jak ja bym wyglądał I wreszcie jak bardzo bym musiał się adaptować do dorosłej rzeczywistości gdyby nie moja grupa studyjna z którą mogę dzień przed egzaminem zamiast się uczyć to do 2 w nocy spamować na fejsbuku <3 Naprawdę drodzy moi czytelnicy jestem z was opór dumny i o

 na koniec jakis obrazek zeby zadbac o konwenanse wszystkie



p.s

co do pozdrowień to nie dziś bo za dużo bym pozdrawiać musiał

p.s2 aka edit1:

Laska namówił mnie na pozdrowienia a więc chronologicznie:

Grześ Piter  Iga <3 Ala xD Agatka<3 Kalemusz <3 Wasil Penseta Czyz Miki Ryba Adaśko Konrad Smarzyk Olaf Kropa Laska Matias Decu Rumi Hania <3 Kasia <3 Monika <3 M A R L E N K A : D Maczuga <3 Agata Ch<3 Maks Rafau Marysia Danek Kruza (a co :XD) Robal, ta dupa co do mnie incognito na gg w sprawie notek pisze <3 i bóg wie jeszcze kto czytający to <3 Naprawde Was kocham <3

Bartek BAchorski | Create your badge